Wojna domowa w Jemenie nadal trwa

To nie przypadek, że świat zapomina o wojnie w Jemenie. Zbyt wielu na niej zarabia, zbyt wiele krajów czerpie zyski ze sprzedaży broni, którą walczy się w tym kraju – uważa bp Paul Hinder, wikariusz apostolski Arabii Południowej, do której należy również Jemen.

Szwajcarski biskup misyjny podkreśla, że aktualna sytuacja jest bardzo złożona. Dla zakończenia wojny niezbędny jest impuls z zewnątrz, ze wspólnoty międzynarodowej. Z drugiej strony przyszłość kraju musi spoczywać w rękach samych Jemeńczyków – mówi bp Hinder.

„Jemen to kraj bardzo zróżnicowany. Przyszła konstytucja kraju musi uszanować, że są różne interesy oraz grupy etniczne. Również pod względem topograficznym ten kraj jest bardzo zróżnicowany. Jeśli tego nie weźmie się pod uwagę, nigdy nie dojdziemy do trwałego rozwiązania obecnych konfliktów. Państwo na przykład całkowicie scentralizowane nie zda egzaminu na dłuższą metę. Świat arabski zawsze taki był. Zawsze były tu różne plemiona, które niekiedy toczyły wojny, a czasami żyły w dobrych relacjach. Łączyły ich małżeństwa, handel, wspólne interesy. Trzeba powrócić do tego dawnego systemu, odkryć wspólne korzyści z pokoju i współpracy. Są też jednak niestety wpływy z zewnątrz. Interesy tych, którym bardziej niż na pokoju zależy na zyskach ze sprzedaży broni. Takie są realia i to nie służy pokojowi.“

Źródło: vaticannews.va

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama